Życie w berlinie

Wady Berlina

Peter Schneider w swojej książce pt. “An der Schönheit kann’s nicht liegen” nazwał Berlin kopciuszkiem wśród stolic europejskich. Trudno się z tym nie zgodzić. Miasto ma wiele zalet, ale daleko mu do doskonałości. W tym wpisie przedstawię największe (z mojego punktu widzenia) wady Berlina.

Berlin nocą
Cash only

Pierwsze miejsce wśród rzeczy, które denerwują mnie w Berlinie, zajmuje brak możliwości płacenia kartą w wielu restauracjach, kawiarniach i miejscach kultury. Niestety, nie żartuję. Warszawa jest pod tym względem dużo bardziej nowoczesna niż stolica Niemiec. Zawsze trzeba mieć ze sobą gotówkę, tak na wszelki wypadek.

Listy, papiery, dokumenty

Inną kwestią jest zbędna i męcząca biurokracja. Przykład? Uniwersytet wysłał mi list z kodami, dzięki którym można się zarejestrować na egzaminy. Ten oczywiście zagubił się na poczcie. Musiałam pójść do odpowiedniej sekcji na uniwersytecie i poprosić, żeby wysłali go jeszcze raz. W urzędach sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Czasami na termin czeka się miesiącami. Mimo XXI wieku, Berlin nadal tkwi gdzieś w średniowieczu pod względem technologii.

“kleine Spende”

Kolejną wadą Berlina jest ogromna liczba bezdomnych. Nie zdarzyło mi się jeszcze jechać komunikacją miejską i nie zostać poproszoną o pieniądze. Mam taką zasadę, że nie daję ludziom na ulicy nic oprócz jedzenia. Ciągłe podchodzenie i proszenie o “kleine Spende” stało się dla mnie bardzo męczące. Ale to nie wszystko. Bezdomni bez problemu wchodzą do metra, ponieważ w Berlinie nie ma bramek. Wiąże się to, jak się pewnie domyślacie, z nieprzyjemnym zapachem i zupełnym brakiem komfortu jazdy.

Berlin Alexanderplatz
Cyrk na kółkach

Do powyższego grona można też dołączyć ulicznych i pociągowych muzykantów. Ich jedynym zajęciem jest jeżdżenie po mieście i uprzykrzanie ludziom życia grając i śpiewając na cały wagon kolejki miejskiej. Celem jest oczywiście zarobek. Pomaganie innym jest bez wątpienia dobre. Jednak gdy kilka razy w ciągu dnia, obcy ludzie proszą o pieniądze, to można się tym naprawdę zmęczyć.

Berlin Hauptbahnhof
Śmietnisko

Berlin nie należy do najczystszych miast, co oczywiście w takim samym stopniu jest winą mieszkańców, jak i turystów. Na ulicach leży mnóstwo śmieci, a to na pewno nie jest dobrą wizytówką stolicy. Pomimo nakazu segregacji odpadów, niektórzy zupełnie się do tego nie stosują i rzucają wszystko gdzie popadnie. Na berlińskich ulicach można znaleźć stare meble, materace, ubrania, sprzęt AGD i wiele, wiele innych porzuconych rzeczy.

Ulica w Berlinie

Uliczni artyści również dokładają swoje trzy grosze. Niektórzy twierdzą, że Berlin bez graffiti, to nie byłby Berlin. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Nikt nie przekona mnie, że nielegalne bohomazy na prywatnych budynkach lub środkach komunikacji miejskiej to sztuka. Zwykły wandalizm. Niestety, street art króluje w Berlinie, a próby walki z artystami kończą się porażką.

Graffiti w Berlinie
Wiecznie nieskończone miasto

Wady Berlina to również kwestie takie jak place budowy i stan budynków mieszkalnych. Gdzie się nie spojrzy – tam dźwigi. Miasto wciąż buntuje się przed modernizacją, nie chcąc stać się nudnym i pospolitym. Mieszkańcy często organizują demonstracje. Wszystko powstaje więc w ekstremalnie wolnym tempie. Budynki rządowe oraz miejsca typowo turystyczne są oczywiście na wysokim poziomie, jeżeli chodzi o infrastrukturę. Natomiast podwyższanie standardu budynków mieszkalnych wiąże się z wyższym czynszem. To z kolei wywołuje kolejne protesty. Berlin rękoma i nogami broni się przed deweloperami mającymi tysiące planów na zabudowę wielu opustoszałych i zielonych terenów. Mieszkańcy uwielbiają spędzać czas na łonie natury i nie wyobrażają sobie, że ktoś mógłby odebrać im ten przywilej.

Nie można jednak zapomnieć, że Berlin to przede wszystkim miasto wolnych strzelców, artystów i hipsterów. Wszystko, co dziwne i inne, zaliczane jest tu do kategorii “dobre”. Z pewnością nie jest to więc miasto dla każdego. Ale na pewno warto dać mu szansę!