Berlin

Erasmus w Berlinie – podsumowanie mojej przygody

Ende gut, alles gut – czyli wszystko dobre, co się dobrze kończy. Mój roczny Erasmus w Berlinie zaliczam do jednej z najlepszych decyzji mojego życia. Jednak to już ostatnie dni studiów na Uniwersytecie Humboldtów, więc zebrało mi się na wspomnienia. Postanowiłam podsumować moją roczną przygodę i zachęcić Was do wzięcia udziału w wymianie zagranicznej w stolicy Niemiec.

Jak to się wszystko zaczęło?

Pamiętam, jak dokładnie rok temu o tej porze myślałam intensywnie o zaplanowanej przeprowadzce. Wcześniej mieszkałam w Niemczech tylko przez miesiąc, gdy dostałam stypendium DAAD na wakacyjny kurs językowy. To był chyba przełomowy moment, bo wtedy właśnie zdecydowałam się aplikować także na Erasmusa w Berlinie. Bardzo spodobało mi się międzynarodowe towarzystwo młodych, otwartych i ambitnych ludzi. Niemniej jednak, byłam przejęta tymi wielkimi zmianami, które mnie czekały. Pewnie tym, którzy mnie znają osobiście, ciężko w ogóle w to uwierzyć. Moi bliscy wiedzą po prostu, że uwielbiam podróżować i ciężko mi usiedzieć chociażby jeden weekend w domu (gdziekolwiek by on nie był). Mimo tych częstych małych i dużych wycieczek, miałam zwyczajne obawy przed wyprowadzką z Polski na stałe. Wszystko skończyło się jednak dużo lepiej, niż mogłabym sobie wymarzyć.

Wyspa Muzeów
Erasmus w Berlinie otworzył mi oczy na świat

Co do samych studiów na Uniwersytecie Humboldtów, to na blogu znajdziecie osobny post z najczęściej zadawanymi pytaniami na ten temat. Tu natomiast chciałabym Wam opowiedzieć o czymś więcej pod kątem wymiany studenckiej. Podczas tego roku, utwierdziłam się w przekonaniu, że pobyt za granicą to nie tylko zajęcia na uczelni i imprezy. To zdecydowanie coś więcej. Przede wszystkim wspaniali ludzie, ich historie, sposób bycia i podejście do niektórych spraw. Jeżeli miałabym wskazać jedną rzecz w zachowaniu niemieckich studentów, która mi się szczególnie spodobała, to na pewno byłoby to ich zaangażowanie w sprawy związane ze zmianami klimatycznymi.

Nie wiem, czy też macie takie odczucia, ale w Polsce chodzenie z kawą na wynos po mieście to oznaka jakiegoś swego rodzaju prestiżu społecznego. Sama oczywiście do tej pory w ogóle się nad tym nie zastanawiałam i też często ją kupowałam. Do czasu, kiedy zrozumiałam, że tu wszyscy dbają o środowisko robiąc właśnie takie małe, pozornie nieistotne rzeczy. Przykładem jest rezygnacja z plastiku. Na tutejszej uczelni nie spotkałam osoby, która nie miałaby swojego kubka termicznego lub butelki na wodę. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że przychodzenie na zajęcia z kawą w jednorazowym opakowaniu, jest tu postrzegane jako coś zdecydowanie nie na miejscu. Żeby tego było mało – znajomy Niemiec, który dostał się na wymianę do Moskwy, powiedział ostatnio, że zamierza pojechać tam pociągiem. Jego własny komfort to sprawa drugorzędna. Samolotem nie poleci, bo źle by się z tym czuł. Szok.

Grimm Zentrum
Co kraj, to obyczaj

Kolejna rzecz, na którą zwróciłam uwagę, to wszechobecna wolność i tolerancja panująca na uniwersytecie. Nikt tu nawet nie wpadłby na pomysł, żeby zwrócić studentowi uwagę na jego wygląd zewnętrzny. Nie ważne, czy masz na sobie top, czy garnitur. Liczy się to, co jest w głowie. Wbrew pozorom najbardziej inteligentne osoby w mojej grupie zawsze wyglądały “dziwnie”, jak na polskie standardy. Kobiety rzadko się tu golą, mężczyźni potrafią mieć pomalowane paznokcie. Jak widać nie ma to żadnego wpływu na ich wiedzę. Ja osobiście nie przyszłabym na uczelnię z gołym brzuchem, ale szanuję to, że każdy ma inne poczucie estetyki i może czuć się swobodnie. To samo tyczy się profesorów, którzy często na zajęcia potrafią przyjść w zwykłych trampkach.

Uniwersytet Humboldtów w Berlinie
Dlaczego Erasmus w Berlinie będzie najlepszą decyzją?

Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Berlin to wspaniałe miejsce do życia i widać to chociażby na przykładzie dzielnic. Jeżeli jesteście spragnionymi całonocnych imprez studentami, to świetnie odnajdziecie się we Friedrichshain. Dla homoseksualistów najlepszy będzie Schöneberg. Kwatera główna hipsterów to Kreuzberg, a bogatych Prenzlauer Berg. Jeżeli lubicie naturę, to wybierzecie Grunewald. I tak dalej, i tak dalej. Każdy kawałek miasta jest inny i wyjątkowy, dzięki czemu można tu znaleźć swoje własne miejsce. Berlin to jednocześnie także idealne miasto do studiowania. Studenci nie mogą narzekać tutaj na nudę. Pomimo odczuwalnego braku ESN w tym mieście, Erasmusi mają tak naprawdę wszystko na wyciągnięcie ręki. Jedyny problem może być taki, że poziom na uczelni jest naprawdę wysoki, więc trzeba wiedzieć, o której godzinie skończyć imprezę. Poza tym znajdziecie tu wszystko, czego potrzeba studentowi. Bary, puby, kluby, biblioteki. Miasto jest kolorowe i tętni życiem, a mieszkanie tu jest stosunkowo tanie. Studenci mogą liczyć na obiad w uczelnianej stołówce za ok. 3 euro. Bajka.

Berlin Kreuzberg

Ten rok był w moim przypadku niezwykle intensywny i owocny. Dzięki pobycie w Berlinie miałam okazję spotkać się osobiście z autorką książki, którą analizuję w mojej pracy magisterskiej. Miasto stało się dla mnie inspiracją do pisania i założenia tego bloga, o którym udzieliłam nawet wywiadu w radiu. Dostałam pracę na uniwersytecie, która umożliwiła mi comiesięczne podróże i stała się furtką do dalszych sukcesów w mojej karierze. Poznałam niesamowitych ludzi, którzy okazali się dla mnie niezastąpionym wsparciem w trudnych chwilach. Zainspirowałam się tu wszystkim tak bardzo, że mam już w głowie kolejne tysiąc planów, które chciałabym zrealizować. Nie wyobrażam sobie teraz, co by było, gdybym zrezygnowała z tej przeprowadzki, którą tak się martwiłam rok temu.

Mój Erasmus w Berlinie okazał się wspaniałym doświadczeniem. Zachęcam Was z całego serca do przełamywania swoich barier i brania udziału w wymianach zagranicznych. Chętnie posłucham też Waszych doświadczeń związanych z tym tematem. Myślicie, że wybór Berlina jako miasta docelowego na studia to dobry pomysł? Dajcie znać w komentarzach!