Wierzę w dwie rzeczy: że razem można osiągnąć więcej niż osobno i że dobra energia, którą się daje innym, zawsze wraca. Magazyn „Kreatywne. Polskie. Berlińskie.” jest próbą wcielenia moich przekonań w życie.
O siostrzeństwie mówi się coraz częściej i cieszę się, że to słowo weszło do mainstreamu. Ale w codziennej praktyce nadal bywa inaczej: więcej w nas porównywania się i rywalizacji niż realnego wsparcia. A przecież kobiety mają siłę i determinację, która może wiele zmienić i zainspirować innych. Migrantki w szczególności, bo budowanie życia od zera w obcym kraju wymaga zaradności, kreatywności i przedsiębiorczości naraz.
Dlatego oddałam przestrzeń pięciu z nich. Żeby opowiedziały swoje historie same, bez upiększania: z wątpliwościami, rozczarowaniami i momentami, w których nic nie szło zgodnie z planem. To wszystko jest częścią drogi każdej z nas. I to właśnie dzięki temu się rozwijamy.
Dlaczego stworzyłam ten magazyn
Za każdą historią sukcesu stoją trudne wybory, odwaga i lata pracy, których nikt nie widzi. Zwykle oceniamy efekt końcowy: gotowy butik, wydaną książkę, własne studio. Mnie od początku interesowało to, co było wcześniej, czyli problemy, zwątpienie i pytania, na które nikt nie miał odpowiedzi. To właśnie tę drogę chciałam pokazać.
Przez ostatnie miesiące spotykałam się z pięcioma kreatywnymi Polkami mieszkającymi w Berlinie. Rozmawiałyśmy o odwadze i o zwątpieniu, o odchodzeniu od tego, co bezpieczne, w stronę tego, co własne. O tym, co miasto im daje i czego bezpowrotnie już w nim nie ma. Fotografowałam je w miejscach, które same wybrały, tam, gdzie toczy się ich berlińskie życie.
Każda z nas przyjechała tu z innego powodu, a mimo to wszystkie znalazłyśmy w Berlinie przestrzeń, żeby robić swoje.
W każdej z tych historii znalazłam kawałek siebie
Nie spodziewałam się tego, kiedy zaczynałam. Miałam być tylko uważną słuchaczką i fotografką. A potem, przy każdej z tych rozmów, w innym momencie i z innego powodu, łapałam się na tym, że słyszę coś, co znam. Strach przed powiedzeniem na głos, czym się właściwie zajmuję. Syndrom oszustki i perfekcjonizm, który potrafi zatrzymać każde działanie, zanim się na dobre zacznie. Lata pracy nad czymś, co dla innych wyglądało jak hobby, bo długo nie przynosiło pieniędzy. Poczucie bycia „stąd i stamtąd” naraz. Moment, w którym trzeba wybrać między bezpiecznym a swoim.
Te spotkania dały mi więcej, niż przypuszczałam. Wyszłam z nich z ochotą, żeby tworzyć więcej i dalej poznawać kobiety z branży kreatywnej. Okazało się, że po drugiej stronie zwykle siedzi ktoś, kto ma podobne wątpliwości, tylko rzadko o nich mówi.
Kogo poznasz w środku
Justyna Burzynski, autorka bloga berlinsko.com i książki „Taki jest Berlin”. O mieście, które się zmienia, i o tym, co z niego zostaje.
Martyna Michalak, autorka bloga migrantka.com i podcastu „Kroniki Migrantki”. O tym, jak z pasji i obserwacji zrobił się zawód, i o tożsamości, która na emigracji nie znika, tylko staje się czymś nowym.
Zuzanna Orman, właścicielka Quadrat Shop w Berlinie-Mitte, concept store’u z polskim designem i modą etyczną. O przejęciu miejsca, które miało zniknąć, i o prowadzeniu go po swojemu.
Anna Pietraszek, dźwiękoterapeutka, właścicielka studia Sound Tube w Charlottenburgu. O drodze od skrzypiec przez marketing do pracy z dźwiękiem.
Wioleta Piotrowska, fotografka kulinarna i still life, współzałożycielka Babki Club. O budowaniu warsztatu i własnej społeczności w mieście, w którym konkurencja jest ogromna.
Co znajdziesz w magazynie
To nie jest przewodnik po Berlinie ani poradnik emigracyjny. To pięć portretów: szczerych, osobistych, czasem przekornych. Rozmowy, zdjęcia z miejsc, które są dla nich ważne, oraz informacje kontaktowe, jeśli chcesz śledzić to, co robią.
Magazyn jest po polsku i możesz go pobrać za darmo, bez zapisu do newslettera.
Jeśli któraś z tych historii coś w Tobie poruszy, napisz do mnie e-maila (blogoberlinie@gmail.com) albo na Instagramie (@blogoberlinie). Rozmowa może być początkiem czegoś Twojego.




