Właścicielami polskiego secondhandu fajny/fajna w Berlinie są siostry Zuza i Kika Guhs oraz Michał Ostrowski. Swój pierwszy sklep na Kreuzbergu otworzyli w maju 2022 roku, a ich oferta bardzo szybko podbiła serca mieszkańców. Rok później trójka młodych przedsiębiorców świętowała otwarcie swojego drugiego lokalu na Neukölln. Poznajcie berlinspirującą historię przekuwania marzeń w rzeczywistość.
Blog o Berlinie: Kim są Fajni Ludzie i co robią w Berlinie?
fajny/fajna: W Berlinie jesteśmy od dzieciństwa, kiedy nasi rodzice przeprowadzili się z Polski do Niemiec. Skonczyliśmy tu szkołę i wyjechaliśmy na studia do Brandenburgii. Kika jest absolwentką architektury, Zuza pracy socjalnej, a Michał ekonomii.
Blog o Berlinie: Skąd w takim razie pojawił się u Was pomysł na otwarcie secondhandu? W tej branży nie brakuje konkurencji na berlińskim rynku.
fajny/fajna: (Zuza i Kika) Gdy jako nastolatki odwiedziałyśmy babcię i dziadka w naszym rodzinnym mieście w Polsce, to chodziłyśmy po sklepach z odzieżą używaną. Zawsze brakowało nam takich miejsc w Berlinie – lumpeksów, w których można kupić fajne ciuchy w okazyjnej cenie, ale na kilogramy. Już wtedy w naszych głowach pojawił się pomysł, żeby stworzyć coś podobnego. Naszym celem było otwarcie secondhandu właśnie w takim systemie, jaki znałyśmy z Polski. W Berlinie ciuchy na kilogramy nie są często spotykane. To wyróżniło nas na tle konkurencji.


Blog o Berlinie: Jak wyglądały przygotowania i realizacja pomysłu?
fajny/fajna: (Michał) Odkąd pamiętam, Zuza zabierała mnie na poszukiwanie skarbów w polskich secondhandach i już wtedy opowiadała mi, że jej marzeniem byłoby mieć swój własny sklep w Berlinie. Gdy moja znajoma powiedziała mi o małym magazynie na Kreuzbergu, który byłby do wynajęcia, to natychmiast dałem o tym znać Zuzi. Niedługo potem poszliśmy go obejrzeć i to było dokładnie to, czego potrzebowaliśmy na początek. Szybko podjęliśmy decyzję, aby otworzyć nasz pierwszy wspólny sklep.
(Zuza i Kika) Gdyby Michał nie rozmawiał na ten temat ze znajomą i nie zmotywował nas do realnego działania, to cały ten projekt pozostałby tylko niespełnionym marzeniem. Kiedy zdecydowaliśmy się wynająć przestrzeń, zaczęliśmy rozmyślać nad dokładną koncepcją oraz planować wygląd wnętrza. Z remontem ruszyliśmy dopiero po 3 miesiącach, kiedy włączyli nam prąd. Dzięki pomocy rodziny i znajomych, otworzyliśmy sklep w dwa miesiące od rozpoczęcia prac.
Blog o Berlinie: Dlaczego zdecydowaliście się na polską nazwę?
fajny/fajna: W zasadzie słowo „fajny” pochodzi od niemieckiego „fein”, które w kontekście towaru oznacza coś jakościowego, dobrego gatunku. Ludzie nie są świadomi tego znaczenia, dlatego często pytają, jak wymawiać nazwę sklepu i co ona właściwie oznacza. Polska pisownia przyciąga wzrok i wzbudza ciekawość.
Blog o Berlinie: Jak wygląda berliński rynek odzieży używanej? Czego Waszym zdaniem brakowało?
fajny/fajna: W Berlinie dominują tzw. vintage-shopy, czyli sklepy z wyselekcjonowaną odzieżą, które często mają wygórowane ceny. Brakowało nam miejsca z przystępnymi cenami i z różnorodnym wyborem, zarówno ciuchów używanych z aktualnych kolekcji oraz tych z dawnych lat. Myślę, że udało nam się zrealizować tę ideę.


Blog o Berlinie: Opowiedzcie w takim razie więcej o cenach w Waszych sklepach.
fajny/fajna: Tak jak wspominaliśmy, sprzedajemy ubrania na kilogramy. Codziennie cena za 1kg jest inna. Na przykład, w piątki i soboty jest najdrożej, bo wtedy mamy nowy towar. Organizujemy też wyprzedaże na koniec każdego sezonu, które stały się hitem nie tylko wśród berlińczyków, ale także turystów. Gdy nadchodzi dzień „2€ SALE” pod naszymi sklepami ustawiają się kilkugodzinne kolejki. To sytuacja typu win-win. My wyprzedajemy rzeczy, które od dłuższego czasu zalegają na wieszakach, a nasi klienci mogą zrobić duże zakupy za bardzo małe pieniądze.
Blog o Berlinie: Czym wyróżnia się Wasza oferta? Skąd bierzecie towar?
fajny/fajna: Od początku było dla nas ważne, żeby mieć w ofercie nie tylko ubrania vintage, ale także bardziej nowczesne rzeczy i dodatki. Chcieliśmy, żeby każdy kto do nas przychodzi, mógł znaleźć coś dla siebie. Większość towaru bierzemy z hurtowni odzieży używanej. Oferujemy też skup ubrań od naszych klientów (5€ za 1kg). W każdą środę przyjmujemy towar na Kreuzbergu, a w poniedziałki na Neukölln. Sami regularnie odwiedzamy berlińskie pchlie targi, na których zawsze można znaleźć coś ciekawego – szczególnie dodatki do domu, takie jak szkło czy ceramika. Wyróżniają nas także własnoręcznie robione bransoletki, pierścionki i naszywki na ubrania.

Blog o Berlinie: Jakie są plany fajny/fajna na przyszłość? Myślicie już o kolejnych krokach?
fajny/fajna: Jak na razie chcemy się skupić na dalszym rozwoju naszych dwóch sklepów. Ale kto wie, niewykluczone, że w przyszłości otworzymy kolejne.
Adresy:
1) Nostitzstraße 14, 10961 Berlin (Kreuzberg)
2) Anzengruberstraße 5, 12043 Berlin (Neukölln)
Strona internetowa
Byłam, byłam w tych secondhandach bo też brakowało mi w Berlinie takiego lumpeksu z rzeczami na wagę i tak ich przez internet znalazłam. Polecam. Ciekawy wywiad i ciekawą historię mają za sobą.