Wady Berlina. 6 rzeczy, które denerwują mnie w tym mieście

Blog o Berlinie
Autorka: Blog o Berlinie
4 minut czytania

Peter Schneider w swojej książce pt. „An der Schönheit kann’s nicht liegen” nazwał Berlin kopciuszkiem wśród stolic europejskich. Trudno się z tym nie zgodzić. Miasto ma wiele zalet, ale daleko mu do doskonałości. W tym wpisie przeczytacie o tym, co mnie denerwuje w stolicy Niemiec. Poznajcie największe wady Berlina.

Cash only

Pierwsze miejsce zajmuje brak możliwości płacenia kartą w wielu restauracjach, kawiarniach i miejscach kultury. Niestety, nie żartuję. Inne stolice europejskie są pod tym względem dużo bardziej nowoczesne. W Berlinie zawsze trzeba mieć ze sobą gotówkę, tak na wszelki wypadek. Po pandemii sytuacja trochę się polepszyła, natomiast teraz pojawiły się miejsca, w których można płacić wyłącznie kartą. I jak tu nie zwariować?

Listy, papiery, dokumenty

Inną kwestią jest zbędna i męcząca biurokracja. Przykład? Uniwersytet wysłał mi list z kodami, dzięki którym można się zarejestrować na egzaminy. Ten oczywiście zagubił się na poczcie. Musiałam pójść do odpowiedniej sekcji na uniwersytecie i poprosić, żeby wysłali go jeszcze raz. W urzędach sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Czasami na termin czeka się miesiącami, a wypełnianie papierowych wniosków to prawdziwy koszmar. Mimo XXI wieku, Berlin nadal tkwi gdzieś w średniowieczu pod względem technologii.

„Kleine Spende”

Wady Berlina to także ogromna liczba bezdomnych i znikoma pomoc, jaką otrzymują. Nie zdarzyło mi się jeszcze jechać komunikacją miejską i nie zostać poproszoną o pieniądze. Mam taką zasadę, że nie daję ludziom na ulicy nic oprócz jedzenia. Ciągłe podchodzenie i proszenie o „kleine Spende” stało się dla mnie po prostu męczące. Ale to nie wszystko. Bezdomni bez problemu wchodzą do metra, ponieważ w Berlinie nie ma bramek przy wejściu na stacje. Wiąże się to, jak się pewnie domyślacie, z zupełnym brakiem komfortu jazdy.

Muzykanci

Do powyższego grona można też dołączyć pociągowych muzykantów. Ich głównym zajęciem jest jeżdżenie po mieście, demonstrowanie swoich (często wątpliwych) umiejętności i oczywiście zbieranie pieniędzy. Niektórzy puszczają muzykę i śpiewają tak głośno, że ciężko zebrać własne myśli. W godzinach szczytu takie doświadczenie to prawdziwa udręka.

Śmietnisko

Berlin nie należy do najczystszych miast, co oczywiście jest w takim samym stopniu winą mieszkańców, jak i turystów. Na ulicach leży mnóstwo śmieci (no może poza rządową częścią miasta), a to na pewno nie jest dobrą wizytówką stolicy. Pomimo nakazu segregacji odpadów, niektórzy zupełnie się do tego nie stosują i rzucają wszystko gdzie popadnie. Na berlińskich ulicach można znaleźć stare meble, materace, ubrania, sprzęt AGD i wiele innych porzuconych rzeczy. Dodatkowo, po dużych imprezach ulicznych, takich jak np. obchody 1 maja, ulice i parki zamieniają się w prawdziwe śmietnisko.

Wiecznie nieskończone miasto

Wady Berlina to również kwestie takie jak place budowy, wielomiesięczne renowacje i stan budynków mieszkalnych. Gdzie się nie spojrzy – tam dźwigi. Miasto wciąż buntuje się przed modernizacją, nie chcąc stać się nudnym i pospolitym. Z tego powodu, mieszkańcy często organizują demonstracje. Wszystko powstaje więc w ekstremalnie wolnym tempie. Budynki rządowe oraz miejsca typowo turystyczne są oczywiście na wysokim poziomie, jeżeli chodzi o infrastrukturę. Natomiast podwyższanie standardu np. budynków mieszkalnych wiąże się z wyższym czynszem. To z kolei wywołuje kolejne protesty. W przypadku remontów stacji kolejowych lub metra, te potrafią być zamknięte przez wiele miesięcy, skutecznie utrudniając codzienne funkcjonowanie w mieście.

Jakie inne wady Berlina moglibyście dodać do tej listy? Jestem bardzo ciekawa!

Udostępnij wpis